Czyli mój pierwszy - bardzo udany - raz z wypiekiem z mąki jęczmiennej. I z pewnością nie ostatni, bo smak jest po prostu rewelacyjny. I nareszcie sprawdził się jakiś przepis z "Good to the grain" Kim Boyce, bo już zaczynałam tracić nadzieję ;-) Przymierzam się do przerobienia całego rozdziału "Jęczmień" skoro pierwszy z kolei przepis dał taki pyszny efekt.
Sconesy piekłam już kilka razy, ale nigdy efekt nie był w pełni zadowalający. Albo były za twarde albo gliniaste albo za tłuste. Zdarzyły się też zwyczajnie niesmaczne :) Ale za to te, to niebo w gębie. Są delikatne, miękkie praktycznie jak puch ;-) Mąka jęczmienna daje przyjemny, słodkawy aromat, a przełożenie ich konfiturą truskawkową to po prostu idealne wykończenie, naprawdę polecam!
Mąkę jęczmienną można kupić w sklepach eko, kosztuje ok. 7zł za kg.
Przepis jest jak w książce (zmniejszyłam tylko ilość soli, bo autorka wszędzie sypie jej nieprzytomną ilość według mnie :), zmieniłam nieco sposób przygotowania, poniżej podaję moją metodę, która według mnie jest prostsza i wygodniejsza od tej podanej w książce.
Na 8 sporych sztuk:
Na 8 sporych sztuk:
1 szklanka (250 ml) mąki jęczmiennej
1 szklanka mąki pszennej jasnej +trochę do wyrabiania
1/4 szklanki brązowego cukru+1 łyżka
1/2 łyżeczki sody
2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
125 g zimnego masła+1 łyżka
1/2 szklanki maślanki
1 jajko z chowu wolnowybiegowego
1 słoik konfitury truskawkowej, najlepiej domowej
Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni, płaską blachę do pieczenia natłuszczamy lub wykładamy papierem do pieczenia.
1 łyżkę masła topimy, odstawiamy.
Do miski przesiewamy wszystkie suche składniki: mąki, proszek, sodę, cukier i sól, dokładnie mieszamy. Masło kroimy w kostkę, wrzucamy do suchych składników i wyrabiamy mikserem/robotem/ręcznie aż połączone z mąką utworzoną kawałki wielkości ziarenek ryżu. Jeżeli robimy to rękami staramy się wyrobić składniki jak najszybciej, aby masło pozostało możliwie zimne.
Maślankę i jajko ubijamy razem widelcem, wlewamy do suchych składników i mieszamy tylko tyle, aby się połączyły.
Ciasto dzielimy na dwie części. Pierwszą przekładamy na dobrze omączoną powierzchnię i formujemy rękami okrąg. Przenosimy go na blachę, na której będziemy piec (podważyłam ciasto szpatułką żeby się nie złamało). Na jego powierzchni rozsmarowujemy całą zawartość słoika z konfiturami.
Z drugą częścią ciasta postępujemy tak jak z pierwszą, okręgiem przykrywamy konfiturę dociskając lekko ciasto. Nie przejmujemy się jeżeli trochę wycieknie po bokach :)
Wierzch smarujemy łyżką stopionego masła i posypujemy pozostałą łyżką brązowego cukru.
Całość kroimy ostrym nożem na 8 kawałków (ciasto się klei, więc pomaga moczenie noża w wodzie).
Pieczemy ok. 20-25 minut, w połowie obracając blachę o 180 stopni. Podajemy ciepłe. Pycha! :)