Zapraszam do przeczytania krótkiego felietonu o orkiszu, wystarczy kliknąć TUTAJ. Tym razem wyszło tak dość po żołniersku, ale to dlatego, że zaproponowałam dwa przepisy, jeden na słodko i jeden na wytrawnie, a mam ograniczoną ilość znaków ;-) Mam nadzieje, że tekst i przepisy przypadną Wam do gustu. Przepis na kotleciki z orkiszu podaję również poniżej. Bardzo je polecam, są smaczne, proste i z pewnością zasmakują dzieciom!
Kotlety z orkiszu
Na 10 sztuk: niecała szklanka (200 ml) ziaren orkiszu zamoczonych na noc
kilka młodych marchewek
1 cebula, drobno posiekana
2 ząbki czosnku
4-5 łyżek oleju plus olej do smażenia kotlecików
kilka łyżek płatków owsianych
sól, pieprz, kuminOrkisz przelewamy świeżą wodą, gotujemy na małym ogniu do miękkości - trwa to długo, nawet do 2 h - odcedzamy na sicie. W międzyczasie trzemy marchewki na grubej tarce. Olej rozgrzewamy na patelni, szklimy cebulę, wrzucamy marchewkę. Całość smażymy aż marchewka zrobi się szklista i zmięknie. Dodajemy przeciśnięty przez praskę lub drobno posiekany czosnek, smażymy jeszcze chwilę i przekładamy do dużej miski. Orkisz mielimy w malakserze na masę, łączymy z warzywami, dodajemy płatki owsiane i całość doprawiamy. Mokrymi dłońmi formujemy kotleciki i smażymy na rumiano z obu stron. Podajemy na przykład z sosem tzatziki.