czwartek, 20 maja 2010

Przedstawiam Wam tempeh czyli dziwo z soi :)

Jak mnie ktoś pyta co to właściwie jest ten tempeh to robią mądrą minę, nabieram powietrza i się zacukuję :) To tak jakby porównać mleko i żółty ser może?Bo jogurt konsystencją nie pasuje. Najprościej tłumacząc to soja przefermentowana przez odpowiedni szczep bakterii (rhizopus) do formy tempehu. Taka forma jest zdrowsza i ma więcej wartości odżywczych niż sama soja. Pochodzi z Indonezji, dokładnie z Jawy. Pierwszy raz jadłam go w restauracji smażony razem z tofu i pieczarkami na makaronie ryżowym i tak mi zasmakował, że postanowiłam zrobić małe dochodzenie cóż to za przysmak. No i tak doszło do wyprodukowania tego cuda w moim własnym domu, a dokładnie piekarniku :) Przygotowania wymagają nieco zachodu - łuskanie soi i dziurawienie woreczków powinni zadawać w więzieniu jako karę ;-) ale poza tym nie jest to skomplikowane i nie ma żadnych specjalnych wymogów. Starter kupiłam tutaj i zrobiłam dokładnie według tej naprawdę bardzo dobrej instrukcji. Połowę zjedliśmy, a drugą zamroziłam.
Sam tempeh jest jak tofu, nie ma praktycznie żadnego smaku, więc najlepiej go zamarynować, można nawet na 24h. Jest sprężysty i zwarty, przy krojeniu czy mieszaniu odpadają czasem pojedyncze ziarenka soi.

Przepis na gulasz jarzynowy z tempehem (i chapati):
Składniki:
200-300 g tempehu
duży por
2 marchewki
2 pietruszki
koncentrat pomidorowy
chan masala - indyjska mieszanka przypraw do strączków, przede wszystkim do ciecierzycy
sól, pieprz, płatki chilli, olej roślinny
Na chapati:
2 szklanki mąki
1/2 szklanki wody

Tempeh kroimy w kostkę ok. 2x2 cm i marynujemy - zrobiłam marynatę z wody, oleju, płatków chilli i soli (bardzo dobrze pasuje do niego marynata z sosu sojowego, ale akurat wyszedł :) zostawiamy na co najmniej godzinę, może się marynować nawet dobę, nie zaszkodzi mu :)
W międzyczasie przygotowujemy warzywa, używamy dowolnych, u mnie był por, 2 marchewki i pietruszka.
Jarzyny myjemy, kroimy i przesmażamy na oleju, dodajemy nieco wody, nakrywamy pokrywką i dusimy. Oprócz łyżeczki chan masala dodałam też łyżeczkę wegetariańskiego bulionu żeby podkreślić smak warzyw. Gdy były już miękkie dodałam koncentrat pomidorowy. Na sam koniec wrzuciłam tempeh, ostrożnie wymieszałam i dusiłam jeszcze jakieś 15-20 minut. Zjedliśmy z chapati - mąkę zagnieść razem z wodą w elastyczne ciasto, uformować kulę. Odrywać kawałki ciasta, rozwałkować na cieniutkie placki i smażyć na suchej patelni aż do bąbelków. Trzymać pod ściereczką.
Mnie bardzo smakowało, mąż stwierdził, że woli wersję smażoną, także trzeba znowu kupić soję i wziąć się do łuskania :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...